środa, 23 grudnia 2015

W burzy oklasków...


Ci, co czytywali moje teksty publikowane w różnych miejscach wiedzą, że od pewnego czasu Trybunał Konstytucyjny nie wzbudzał u mnie zbyt ciepłych uczuć. W ostatnich latach, także za sprawą swego prezesa i jego kontrowersyjnej aktywności prawie-że-politycznej dosłużył się szeregu niezbyt pochlebnych określeń. Trybunał Prostytucyjny, Trybunał Budżetowy, Trybunał Prorządowy - te określenia pojawiały się w różnych dyskusjach, gdy zapadało kolejne "kontrowersyjne" orzeczenie, zwłaszcza w sprawach dotyczących statusu sędziów. Wiele z tych orzeczeń obejmowało zresztą uznanie za konstytucyjne tego, z czego wykuwa się dzisiaj oręż w obronie demokracji. Czy ktoś jeszcze pamięta  jednodniowe vacatio legis ustawy zamrażającej wynagrodzenia sędziów? Pan prezes Trybunału był uprzejmy wówczas stwierdzić, że wszyscy zainteresowani mieli czas się przygotować do nowej sytuacji, bo projekt był omawiany w mediach, więc musieli o nim wiedzieć. Wtedy też pan prezes nie uważał też za stosowne wyłączyć się od rozpoznawania sprawy, pomimo tego, że wyszedł na jaw fakt, że wcześniej udzielił rządowi "konsultacji" z której wynikało, że jeżeli "zamrożenie" będzie jednorazowe to będzie konstytucyjne. Pamiętamy też, jak od Wysokiego Trybunału dowiedzieliśmy się, że nie zasięgnięcie opinii KRS o projekcie ustawy to nic takiego, a przeprowadzenie pierwszego czytania ustawy ustrojowej na posiedzeniu komisji nie narusza Konstytucji. Dowiedzieliśmy się też, że ustalanie kryteriów oceny sędziów w rozporządzeniu ministra jest zgodne z Konstytucją, a ustalanie w ten sposób kryteriów oceniania nauczycieli już nie. Nikt jakoś się też nie martwił tym, że niektóre skargi "nabierają mocy urzędowej" miesiącami, a chyba nawet i latami. I chyba tylko w środowisku sędziów pojawiały się komentarze, że sędzia sądu powszechnego, który prowadziłby w taki sposób rozprawę miałby przed sobą bardzo nieprzyjemną rozmowę z rzecznikiem dyscyplinarnym.

Jakoś nie było też wcześniej słychać zgodnego chóru oburzonych łamaniem podstawowych zasad demokratycznych, gdy projekty opracowane w Ministerstwie Sprawiedliwości wchodziły pod obrady Sejmu jako projekty poselskie, by ominąć obowiązek konsultacji. Nie słychać było powszechnego oburzenia gdy kardynalne zmiany ustawy pojawiały się jako "poprawki poselskie" podczas drugiego czytania - w dodatku zgłaszane przez posłów, którzy nie potrafili ich nawet uzasadnić, i musieli prosić o pomoc przedstawicieli ministerstwa. Podobnie jakoś nikomu nie przeszkadzało, gdy debata na komisji sejmowej kończyła się odrzuceniem głosami koalicji rządzącej wszystkich poprawek wniesionych przez posłów opozycji, co ciekawe w większości głosami posłów, którzy ewidentnie nie wykazywali zainteresowania przebiegiem obrad i tym co było mówione. Już wtedy zastanawialiśmy się do czego może być zdolna rządząca wówczas władza, i jak bardzo Trybunał będzie skłonny naciągnąć konstytucję i jaką jeszcze nadrzędną zasadę konstytucyjną (po zasadzie priorytetu równowagi budżetowej) będzie w stanie wymyślić. Nawet pozwoliłem sobie stwierdzić, że Szanowny Trybunał opacznie chyba rozumie swe podstawowe zadanie, jakim jest dbanie o to, by ustawy uchwalane przez parlament były zgodne z Konstytucją RP. Bo wniosek płynący z jego orzecznictwa był taki, że nie wiadomo, jak daleko musiałby się posunąć ustawodawca w ograniczaniu niezależności sądów by Trybunał powiedział "nie wolno".

Gdyby więc parę miesięcy temu zapytano mnie, czy Trybunał Konstytucyjny wymaga głębokich zmian to bym powiedział że oczywiście i natychmiast.  Bo jest nieefektywny. Nie budzi zaufania co do swej apolityczności. Wydaje orzeczenia, których uzasadnienie sugeruje, że szukano na siłę argumentacji korzystnej dla rządu. Proponowałbym w pierwszej kolejności likwidację go, i przekazanie kwestii orzekania o konstytucyjności ustaw Sądowi Najwyższemu. Jeśli zaś to byłoby niecelowe z przyczyn organizacyjnych to zalecałbym zreformowanie Trybunału w taki sposób by maksymalnie ograniczyć możliwość upolityczniania go i jego decyzji. Byłbym więc za tym, aby odebrać ciałom politycznym prawo wysuwania kandydatów na sędziów Trybunału. Kandydatów powinny zgłaszać organy samorządowe poszczególnych zawodów prawniczych, Krajowa Rada Sądownictwa, I Prezes SN, Prezes NSA, rady wydziałów prawa albo senaty uczelni wyższych (oczywiście z wyłączeniem "wyższych szkół prawa, marketingu i wizażu") i inne podobne gremia. Generalnie ważne by były to ciała jednocześnie apolityczne i zdolne do dokonania oceny, czy zgłaszana osoba faktycznie "wyróżnia się wiedzą prawniczą", jak wymaga tego Konstytucja. Ważne też, by były to ciała, które zgłaszając daną osobę na stanowisko sędziego TK zaręczyłyby za tę rekomendację swoją powagą i reputacją. Rola Sejmu ograniczałaby się wtedy wyłącznie do dokonania wyboru sędziego spośród przedstawionych mu kandydatów, nie byłoby zatem możliwości wystawienia i przegłosowania przez większość parlamentarną na zaszczytne stanowisko "zasłużonego towarzysza, na lojalności którego można będzie polegać". Następnie postulowałbym także zmianę sposobu procedowania przez TK, poprzez wprowadzenie zasady losowania składu, by wyeliminować wszelkie podejrzenia o to, że do rozpoznania konkretnej skargi wyznacza się sędziów mających "odpowiednie" poglądy. Byłbym także za zastrzeżeniem w ustawie, że każda sprawa musi trafić na wokandę nie później niż sześć miesięcy po jej wniesieniu, by nie było możliwości trzymania skarg bez końca w "zamrażarce". To moim zdaniem byłoby wystarczające, by "naprawić" Trybunał i powoli odbudować jego autorytet. By "jazda po bandzie" ze strony władzy ustawodawczo-wykonawczej nie kończyła się przesuwaniem band w stronę tłumu, z jednoczesnym poturbowaniem najbliżej stojących widzów.

Niestety to, co nam zafundowała obecna władza to nie jest żadna "naprawa". Niezależnie od tego co mówią pomysłodawcy (a raczej frontmeni) pomysłu wymóg orzekania w pełnym składzie w kolejności wpływu spraw będzie oznaczał całkowity paraliż Trybunału. Sprawy może i będą rozpoznawane, ale zanim skargi wnoszone na obecnie uchwalane ustawy dotrą na początek kolejki minie pewnie kilka lat. To zaś oznacza, że w miejsce jazdy po kiepskiej, niestabilnej bandzie będziemy mieć jazdę bez żadnych band, na skróty przez tłum widzów, jeżeli będzie to konieczne do osiągnięcia celu. Nic w zasadzie nie będzie też stało na przeszkodzie uchwaleniu ustawy, która przyzna prezydentowi prawo wydawania dekretów - jak się komuś to nie podoba, niech się skarży do Trybunału Konstytucyjnego, bo mamy przecież domniemanie konstytucyjności. Oczywiście mogą się postawić sędziowie w sądach powszechnych i odmówić stosowania tych dekretów jako niekonstytucyjnych, ale zawsze można będzie wtedy sięgnąć w ramach polityki historycznej do doświadczeń z 20-lecia międzywojennego, gdy po zamachu majowym dekretami prezydenta zawieszano okresowo niezawisłość sędziów, co pozwalało usuwać tych, którzy nie rozumieli, że teraz rządzi Sanacja i mają się jej słuchać. Nic też nie stanie na przeszkodzie by na wzór bratnich Węgier  zmienić ordynację wyborczą tak, by najwięcej mandatów wybierano w okręgach gdzie partia rządząca ma przewagę, uchwalić podwyższenie VAT do 27%, albo nawet idąc krok dalej wprowadzić ustawę antyterrorystyczną, w której za akt terroru politycznego uznać każdą krytykę rządu. A jak się to komuś nie podoba to może się odwołać do pełnego składu węgla konstytucyjnego.

Jakiś czas temu pisałem, że brunatno widzę przyszłość tego kraju. Wysłuchany niedawno wykład o wczesnej historii narodowego socjalizmu utwierdził mnie w tym przekonaniu, zwłaszcza informacja o tym, że jednym z aktów prowadzących ostatecznie do anschlussu Austrii było obezwładnienie tamtejszego sądu konstytucyjnego poprzez nakazanie mu orzekania w pełnym składzie. Po obejrzeniu wczorajszych obrad Sejmu zrozumiałem zaś jak wiele było prawdy w stwierdzeniu księżniczki Amidali, że wolność ginie w burzy oklasków. W burzy oklasków i okrzyków "demokracja, demokracja"...

Życzę wszystkim Wesołych (na tyle, na ile to jeszcze możliwe) Świąt. I Nowego Roku co najmniej tak szczęśliwego jak ten mijający. Kto wie, co przyniesie następny rok...


47 komentarzy:

  1. Doskonale napisane. Doskonale. Panie Sędzio, chapeau bas!

    OdpowiedzUsuń
  2. A któż będzie naszą Amidalą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie raczej kto będze naszym Skywalkerem. Bo Palpatina i Vadera chyba już znamy...

      Usuń
  3. Jak bym to sam napisał, gdyby mi się chciało, ale po ostatnich wydarzeniach czarne myśli zawładnęły moją głową i nic mi się nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  4. A można prosić o przykłady orzeczeń TK przyklepujących ograniczenia niezawisłości sędziów (poza zamrożeniem wynagrodzeń) ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo mam takie nieodparte wrażenie, że te wszystkie zastrzeżenia sędziów pod adresem TK sprowadzają się do stricte materialnych kwestii: wynagrodzenia, kilometrówki i co tam jeszcze. Do tego stopnia, że niektórym ogrom negatywnych emocji do prezesa Rz. (faktycznie, osoba, hm..., średnio sympatyczna) przesłania istotę problemu nie tylko tego, co się obecnie dzieje, ale i tego, dlaczego obecna władza się do tejże władzy dorwała. Uskarżanie się na niskie wynagrodzenia sędziów to jest policzek dla wielu ludzi pracujących na śmieciówkach, którym zresztą ten wstrętny TK umożliwił niedawno zrzeszanie się w związkach zawodowych i podwyższył kwotę wolną od podatku, co i tak nie przeszkadza niektórym sędziom twierdzić, że TK jest antyobywatelski...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś się wyraźnie powyższemu piszącemu pomyliło, albo nie doczytał. Sędziowie mieli zastrzeżenia do wielu orzeczeń. A propos "niskich wynagrodzeń", to przedstawiciel obecnej władzy dobrej zmiany, stwierdził, że za 7 tys. to nikt nie przyjdzie do ministerstw, bo..... za mało...., wielu sędziów zarabia mniej.

      Usuń
    2. Akurat "powyższy piszący" ma wiedzę w przedmiocie zarobków sędziów (dadzą Państwo wiarę, że są sędziowie utrzymujący z rejonowej pensji bez dodatków trzyosobową rodzinę w dużym mieście? :-P), natomiast nadal chciałby konkretów...

      Usuń
    3. Zgadzam się z autorem bloga co do Pana Sędziego Rzeplińskiego. I nie chodzi mi o kwestie finansowe. Ja mam do niego żal o uznanie za konstytucyjny nadzór MS (piszę w uproszczeniu) w ostatniej nowelizacji USP, gdy w komisjach sejmowych przy stanowisku KRS, które stwierdzało, iż nadzór MS jest sprzeczny z zasadną niezawisłości, zabrał głos i stwierdził,ze "sędziwie są tak samo wymienieni w konstytucji jak rolnicy" (cytuje z pamięci, więc może być niedosłownie, ale nie wypaczam kontekstu). Spotkało się oto z ostrą reakcja będącego tam dr. hab. Dariusza Dudka, który tłumaczył Pan Sędziemu, że jednak nie tak samo.

      Usuń
  6. Od kolegi po fachu wielkie dzięki. Ciesze się że jeszcze ktoś oprócz mnie "siedzi mi w głowie" i myśli jak ja. Gdybym tak umiał tak pisać tak bym to sformułował. Za 3-4 miesiące dowiemy się czy "reforma sądownictwa" nas też zmiecie czy da się jeszcze orzekać uczciwie. Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja słyszałem o projekcie wcielenia sądownictwa administracyjnego do powszechnego - na poziomie okręgu i apelacji. Oczywiście będzie to wyśmienita okazja do przesunięć kadr. Bo kadry decydują o wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a bo tam nie ma nadzoru ministerstwa i w tym problem dla "reformatorów"

      Usuń
  8. Dopóki autor opiera się na faktach, to lektura jest interesująca. Pomysł PiS to próba zmiany TK w części realizujący jego postulaty, ale też w części nieudolna. Później zaczyna się gdybanie rodem z brukowca: dekrety,zmiana ordynacji,zawieszanie niezawislosci - zwykły magiel. Mam nadzieję że wyrokujac Sz.P. pozostaje w sferze faktów a nie fantastyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. historia jest cierpliwą nauczycielką.

      Usuń
  9. To nie jest "fantastyka", tylko prosta ekstrapolacja - PiS podąża grzecznie ścieżką przetartą przez Orbana, niby czemu mieliby z niej zejść? Bo niby co, tacy z nich miłośnicy demokracji i państwa prawa? Honor i "miłość Ojczyzny" im nie pozwoli? Szacunek dla woli Narodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niby czemu za aksjomat przyjmujemy że Orban=wcielone zło?

      Usuń
    2. Bo nie podoba nam się to, że partia, która uzyskała większość w wyborach najpierw niszczy trybunał konstytucyjny i podporządkowuje sobie sądy, a potem modyfikuje ordynację wyborczą tak, żeby pozostać u władzy nawet wtedy, gdy straci poparcie społeczne?

      Usuń
  10. Kto tam wie? A może to czas zmienić ustrój, który się nie sprawdza. Państwa demokratyczne to pomysł, który pojawił się dopiero w XX w, wcześniej też ludzi jakoś żyli (czasem lepiej niż teraz) i cywilizacja się rozwijała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie sprawdza to się kapitalizm w wersji neoliberalnej z fasadową demokracją jako kwiatkiem do kożucha.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie napiszę nic nowego i oczywiście się powtórzę, ale tak trzeba - świetny tekst. Mamy mądrych ludzi w naszym pięknym? kraju, ale tragedią jest to, że pozostają oni w cieniu. Życzę Panu wesołych świąt.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie byłoby się jeszcze dowiedzieć, którego z sędziów TK (pardon, trybunalistów, i oczywiście poza prezesem) Autor uważa za "zasłużonych towarzyszy" niespełniających wymogu wyróżniania się wiedzą prawniczą. A podejrzenia o wyznaczanie do składu sędziów mających odpowiednie poglądy przywodzi mi na myśl analogiczne podejrzenia wysuwane pod adresem składu, który osądził w I instancji niejakiego Mariusza K. ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę nie doszukiwać się w tekście i nie przypisywać mi stwierdzeń, które w nim nie padły. Ale mimo wszystko odpowiem. Przepisy ustrojowe mają charakter gwarancyjny,przy ich tworzeniu należy zatem zakładać najgorsze - a więc także to że do władzy może dorwać się partia, która nie będzie widziała nic złego w obsadzaniu TK zasłużonymi towarzyszami na których można polegać. Zaś co do oskarżeń o ustawianie składów to sam fakt że takie zarzuty są stawiane w sprawie "kryształowego" przemawia za tym by w wypadku TK nie dawać żadnych podstaw do stawiania takich zarzutów. Zresztą nie miałbym nic przeciwko gdyby składy były losowane we wszystkich składach w sądach powszechnych

      Usuń
    2. No tak, wszystko było ok, dopóki do waaadzy nie dorwała się ta nieodpowiedzialna antydemokratyczna partia, która trzyma w szafie brunatne koszule i w bezczelny sposób rości sobie prawo do obsadzania instytucji państwowych swoimi niedouczonymi ludźmi. Przecież oczywistą oczywistością jest że sędziów TK mogą wybierać tylko politycy racjonalni, odpowiedzialni, potrafiący w sposób kulturalny i za nasze pieniądze skonsumować ośmiorniczki. Warto by pomyśleć na przyszłość nad wprowadzeniem do konstytucji zapisu o charakterze gwarancyjnym o treści mniej więcej takiej: "W razie wygrania wyborów przez PiS, rządy w państwie sprawuje opozycja, w szczególności zaś samodzielnie obsadza skład Trybunału Rzeplińskiego dokonując wyboru sędziów spośród sympatyzujących z opozycją apolitycznych autorytetów prawniczych".

      Usuń
    3. Proszę sobie sprawdzić w Wikipedii co to jest "sofizmat rozszerzenia". I nie trollować tu więcej.

      Usuń
    4. Z tym losowaniem składów to trochę nieprzemyślane (przynajmniej przy obecnej procedurze) ja jako sędzia karny, byłbym przeciw, bo sprawa sprawie nierówna. Łatwo tak "zakopać" sędziego, który dostanie kilka 30-tomówek z kilkudziesięcioma oskarżonymi w drodze losowania

      Usuń
    5. To już jest inny problem, czyli problem braku limitów obciążenia sędziów pracą.

      Usuń
  14. Rzadko dziś spotykana, rzetelna i obiektywna opinia. Takich bardzo potrzebujemy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pozwolę sobie zadać pytanie nie związane z TK a ogólnie takie pytanie laika
    Rozważmy taki przypadek z prawa karnego:
    - dokonana poważnego przestępstwa morderstwa lub gwałtu
    - Jest nagranie wideo ze zdarzenia
    - są świadkowie
    - są ślady biologiczne sprawcy
    - Policja udaje się do miejsca zamieszkania sprawcy i zastaje tam dwóch bliźniaków
    - są identyczni, identyczne DNA i nie wiadomo który popełnił przestępstwo ale wiadomo ze na pewno jeden z nich
    - na przesłuchaniu każdy oskarża tego drugiego

    i teraz pytanie czy są podstawy do oskarżenia i do skazania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiście zależy od materiału dowodowego.
      Mogą podawać alibi i co do jednego jest wiarygodne. Świadkowie mogą ich rozróżnić. Materiał biologiczny może dawać podstawy do badań innych niż dna. Itd itd.

      Pytanie jest klasycznym przykładem pytania amatora do prawnika który oczekuje jednoznacznej odpowiedzi,a prawnik odpowie "to zakazy"

      Usuń
    2. Na końcu powinno być "To zależy"

      Usuń
  16. Trudno się nie zgodzić.chyba że komuś mózg pisem zaszedł....

    OdpowiedzUsuń
  17. Pytanie 1 (praktyczne): jak się przy mechanizmie stałego losowania spraw rozwiązuje kwestię, że w następstwie losowania różni sędziowie mają nieproporcjonalne ilości spraw?
    Pytanie 2 (poniekąd związane w 1): czy wyznaczenie rozprawy w określonym terminie ma oznaczać, że na tym terminie zostanie wydane orzeczenie co do istoty, czy ma po prostu nastąpić prezentacja stanowisk? Bo może być fizycznie problem z przygotowaniem sędziego do wszystkich spraw - a chyba nie chodzi o to żeby mieć termin tak ot sobie, jak 3 dni na nadanie klauzuli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad. 1 - przy mechanizmie stałego losowania każdy sędzia powinien mieć tyle samo spraw w dłuższym okresie czasu (o ile losowanie jest - nomen omen - sprawiedliwe). A jeśli spraw jest mało / sędziów sporo i mamy poważne odchylenia w krótkim okresie, to można wprowadzić zasadę że np. sędzia który ma do rozpatrzenia dwa razy więcej spraw niż wynosi średnia jest wyłączony z losowań. (Generowanie liczb losowych do moje hobby, dlatego się wtrącam.)

      Usuń
    2. W wypowiedziach różnych praktyków (i nie chodzi mi akurat o pana bartoszcze) przewijają się często wnioski o specjalizacje sędziów (i nie mówię tylko o wydziałach, ale i specjalizacji w ramach wydziałów). Czyli np. ustawa o ochronie lokatorów, kodeks karny skarbowy etc. etc. A z drugiej strony wnioskuje się o losowanie spraw. Troszkę jakby brak konsekwencji.
      Po drugie losowanie, abstrahując od wyłącznie teoretycznego równomiernego rozkładu spraw, pomija kwestię "wagi" spraw. Kolejna kwestia o której osoby niezwiązane z sądami, z Ministerstwem Sprawiedliwości na czele, nie pamiętają. Sprawa sprawie nie równa jeśli chodzi o stopień skomplikowania czy czasochłonność. (wyobraźcie sobie że sędzia która sądzi Amber Gold wylosuje jeszcze jedną czy dwie większe sprawy. Umarł w butach.)

      Usuń
  18. Tekst w samo sedno. Trudno dziś o zdrowe spojrzenie na zaistniałą sytuację. Pozwolę sobie jednak na kilka słów polemiki. Podzielam oczywiście pogląd, że Trybunał w wielu orzeczeniach nie do końca się sprawdził i orzekał pod pewne polityczne dyktando, to jednak jest to instrument niezwykle ważny i potrzebny do prawidłowego funkcjonowania państwa. Po prostu nie ma obecnie instytucji, która posiadałaby tak szerokie możliwości ochrony gwarancji wolności mniejszości i gwarancji tego, że żadna władza nie stanie się władzą absolutną. Możemy oczywiście narzekać na pewne orzeczenia, na sędziów, na prezesa itd., jednak to jak wygląda pozycja ustrojowa TK nie zależy przecież od niego samego (a przynajmniej co do zasady). Ze względu na ukształtowany tak, a nie inaczej sposób kreacji sędziów doszło do upolitycznienia Trybunału, myślę że nawet wbrew jego woli. Nie zgadzam się do końca, że istota problemu leży w tym kto wybiera, lecz w tym kto wskazuje kandydatów. Wybór przez Sejm będzie zawsze obarczony pewną nutką upolitycznienia, i choćby niewielką – to jednak. Uważam, że sedno problemu leży w tym, czy wybrani sędziowie będą zdolni do zerwania się z politycznej smyczy, na którą zostają zaczepieni z chwilą wyboru. Jeżeli wybrane zostaną osoby rzeczywiście niezależne i zdolne do orzekania w sposób wolny od nacisków politycznych, ale także swoich własnych poglądów, to Trybunał będzie prawidłowo spełniał swoją ustrojową funkcję. Sądzę, że dobrym rozwiązaniem mogłoby być losowanie sędziów spośród grona apolitycznie wskazanych kandydatów.
    Inne zaproponowane we wpisie zmiany oceniam zdecydowanie pozytywnie, przede wszystkim zapis o przeciwdziałaniu przewlekaniu rozpoznawania spraw. Pamiętamy wszyscy larum społeczne wokół tzw. ustawy o bestiach. Czy blisko 2-letni okres oczekiwania na wyrok jest proporcjonalny do stopnia angażu opinii publicznej i społeczeństwa, jaki ustawa ta wówczas ze sobą niosła?
    Od siebie dodałbym jeszcze zmianę o charakterze konstytucyjnym, mianowicie wprowadzenie możliwości składania skargi konstytucyjnej jako actio popularis, oczywiście przy odpowiednim poparciu społecznym skargi np. większym bądź równym obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej. Czy w najbliższych latach znajdzie się jednakpolityczna wola do przeprowadzenia rzeczywistej naprawy Trybunału? Szczerze wątpię...

    Ponadto zachęcam do zajrzenia na www.wpanstwieprawa.blogspot.com gdzie na bieżąco staram się merytorycznie analizować bieżące zmiany prawne, szczególnie o charakterze konstytucyjnym.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dwa interesujące artykuły na temat: http://www.rp.pl/Publicystyka/312279953-PiS-na-wojnie-z-TK-Nic-zaskakujacego.html http://www.rp.pl/Spor-o-Trybunal-Konstytucyjny/151209277-Dziewiec-przeklaman-o-Trybunale.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Znakomity tekst - można niemal w całości się z nim zgodzić.
    Jednakże można też dodać, że ta ,,naprawa'' podpada pod szeroką definicję zamachu stanu (nagłe i naruszające Konstytucję usuniecie konstytucyjnego organu sprawującego cząstkę władzy ), jej uzasadnienie to szczyty hipokryzji, oraz że na razie nie ma w składzie 13 sędziów w TK wiec jeśli się prezes nie ugnie a trójka z poprzedniej kadencji sejmu (a przynajmniej jeden - przy ew. mocno naciąganym kompromisie dla dwójki z pisu) nie wyśle ślubowania na piśmie, to TK tylko skargami będzie mógł się zajmować, natomiast rozpoznanie wniosków w ogóle nie ruszy z miejsca. Jeśli natomiast TK rozpozna wniosek o zbadanie dziś podpisanej ustawy z pominięciem procedury z tej ustawy, to tym razem jak w banku będzie trwała odmowa jego publikacji.
    TK słabo bronił dotąd niezależności Sądów, ale jednak przy przegięciu by obronił. A teraz bez TK to będzie hulaj dusza ingerencja w niezalezność sądów.

    Jeszcze ciekawostka logiczna- jak TK będzie mógł rozstrzygnąć pozytywny spór kompetencyjny między organem X i Y jeśli w składzie 15 osobowym głosy rozłożyłyby się następująco : 9 że organ X właściwy, a 6 że organ Y właściwy. Który organ zatem uznany by został za właściwy ??? Jak brzmiało by uzasadnienie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież właśnie o to chodzi żeby TK nie był w staje wydać orzeczeń. Tylko po prostu jakiś "fachowiec" który nowelizację przygotowywał nawet nie sprawdził zakresu kompetencji TK.

      Usuń
  21. Ja chciałbym tylko napisać, korzystając z tego że po raz kolejny dowiedziałem się że żyję w faszystowskim kraju, że jeśli komuś się nie podoba to co się teraz dzieje z Trybunałem, to sam jest sobie winien... Poprzedni rząd miał 8 lat i pełnię władzy, od parlamentu, przez prezydenta, po pełne wsparcie mediów, Unii Europejskiej i jak zostało słusznie zauważone nawet w tekście - sądów. I co? I jajco. Zamiast zapewnić Trybunałowi apolityczność, to próbował psim swędem wcisnąć 'swoich'. No to teraz macie, na coście sobie zasłużyli... Trzeba było robić porządek jak jeszcze mogliście robić porządek. A teraz czekajcie cztery lata na nowe wybory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w jakim zakresie prof. Hausner jest "swój"? Jakie konkretnie ma Pan/Pani uwagi do tego i pozostałych sędziów którzy niby "psim swędem" zostali do TK "wciśnięci"?

      Usuń
    2. O to to. Też czekam na odpowiedź.

      Usuń
  22. Ja mam jeszcze propozycję aby do KPK i kpc wprowadzić obowiązek głosowania większością kwalifikowaną 3/4. A czemu nie. Wtedy wyroki będą zapadać w wyniku porozumienia i dyskusji sędziów.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  25. Trybunał pod wodzą Prezesa Rzeplińskiego uznał za zgodne z Konstytucją RP znoszenie i tworzenie wszystkich sądów powszechnych. A więc teraz w zgodzie z tym orzeczeniem oczywiście wydanym za rządów PO, do których tak blisko Panu Prezesowi nowy Minister Sprawiedliwości może znieść jednym rozporządzeniem wszystkie sądy w Polsce i jeszcze stwierdzić, że przecież Prezes TK tak orzekł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tak właściwie to z czym niezgodne jest tworzenie i znoszenie sądów?

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.