poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Poradnik podsądnego - (1) - A więc dostałeś nakaz...

A więc dostałeś nakaz. Listonosz przyniósł kopertę z sądu, a w niej było pismo zatytułowane „Nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym”, z którego wynika, że pozwany (czyli Ty) ma zapłacić powodowi (czyli temu drugiemu) tyle a tyle złotych, odsetki i koszty procesu, a to wszystko w ciągu dwóch tygodni. Oznacza to, że ktoś uznał, że nie wywiązałeś się z umowy i zwrócił się do sądu o orzeczenie, że jesteś mu winien pieniądze. A sąd uznał, że przedstawione przez niego dowody są wystarczające by nakazać ci zapłacenie długu.

Tak, wiem że nie dostałeś wezwania na rozprawę. To dlatego, że nakaz zapłaty wydaje się bez przeprowadzania rozprawy i bez zawiadamiania pozwanego, wyłącznie na podstawie twierdzeń i dowodów przedstawionych przez powoda. Nie, to nie jest sprzeczne z Konstytucją. Ani z prawami człowieka. Nie zostałeś też pozbawiony prawa do sądu, ani skazany w sądzie kapturowym. To nie jest żaden relikt komunizmu i „na Zachodzie” taka procedura też jest stosowana. Nakaz może uzyskać każdy, kto dochodzi roszczenia pieniężnego, wcale nie trzeba być w zmowie w sądem i niepotrzebne są żadne układy ani też korumpowanie sędziów. Tak więc odpuść sobie teorie spiskowe, i skup się na rzeczach istotnych.

Do nakazu dołączony jest pozew i załączniki do niego. Przeczytaj go, bo z niego wynika dlaczego zdaniem powoda powinieneś mu płacić, i dlaczego aż tyle. Zwykle będzie tam jakaś faktura albo rozliczenie opłat, których zdaniem powoda nie uiściłeś. A skoro już wiesz dlaczego ktoś żąda od ciebie pieniędzy to teraz zastanów się czy zgadzasz się z tym żądaniem, czy nie. Zastanów się dobrze, czy faktycznie jesteś winien powodowi pieniądze. Pamiętaj, że tu nie chodzi o to, czy jesteś w stanie to zapłacić ani czy uważasz się za winnego powstania tego długu, ale tylko o to, czy faktycznie ów dług istnieje i czy to ty masz obowiązek go zapłacić. Na przemyślenie sprawy masz dwa tygodnie, liczone od dnia odebrania nakazu. W tym terminie – co masz wyraźnie napisane w nakazie - możesz wnieść sprzeciw od nakazu i domagać się wyznaczenia rozprawy i ponownego zbadania sprawy przez Sąd.

Zapamiętaj przy tym sobie dobrze, że sprzeciw od nakazu zapłaty powinieneś wnosić tylko wtedy, gdy nie zgadzasz się twierdzeniami powoda, że jesteś mu winien pieniądze (albo aż tyle pieniędzy). Nie wnoś sprzeciwu wówczas, gdy zgadzasz się z tym, że jesteś winien powodowi pieniądze, ale nie masz możliwości spłacenia tego długu. Pamiętaj że to, że jesteś bezrobotny, jesteś studentem bez własnych dochodów, albo że utrzymujesz się z zasiłków z opieki społecznej to nie oznacza, że możesz nie płacić swoich długów. Więc nie licz na to, że po rozpoznaniu takiego sprzeciwu sąd zwolni cię z obowiązku płacenia. Spodziewaj się raczej, że będziesz musiał zapłacić jeszcze więcej.

Nie wnoś sprzeciwu, ani nie pisz próśb do sądu o umorzenie długu, umorzenie odsetek, zwolnienie od kosztów sądowych. Sąd nie może zwolnić cię od obowiązku zapłaty, ani umorzyć ci długu czy odsetek. I to niezależnie od tego w jak tragicznej sytuacji osobistej i majątkowej się znajdujesz. Nie proś więc sądu o pomoc w tej sprawie, bo sąd żadnej pomocy udzielić ci nie może. Nie ma znaczenia, czy jesteś studentem, któremu nie starcza na piwo, czy też bezrobotnym, któremu nie starcza na chleb. Zapamiętaj, że zasądzona od ciebie kwota to nie są pieniądze sądu, tylko pieniądze powoda, i tylko on może nimi dysponować. To powód może darować ci dług w całości lub części, przedłużyć ci termin płatności, rozłożyć należność na raty albo zgodzić się na jakiś inny sposób rozwiązania tej sprawy. W końcu decyduje o swoich własnych pieniądzach, więc to jest jego sprawa co z nimi zrobi. To do niego zatem, a nie do sądu, powinieneś kierować swoje prośby w tej sprawie. Także do powoda powinieneś się zwrócić jeżeli nie jesteś w stanie zapłacić całej sumy w dwa tygodnie. Nie trać czasu na pisanie do sądu próśb o przedłużenie tego terminu. Termin zapłaty należności wynikającej z nakazu zapłaty został określony w ustawie, i sąd nie ma prawa go zmienić.

Po przemyśleniu wszystkiego podejmij decyzję czy płacisz dobrowolnie, czy negocjujesz z powodem korzystniejsze warunki spłaty długu (albo jego umorzenie), czy może nie zgadzasz się z tym, że jesteś winien pieniądze i wnosisz sprzeciw od nakazu. Ale pamiętaj, że na podjęcie decyzji masz tylko dwa tygodnie.

W następnym odcinku – jakie zarzuty można podnieść w sprzeciwie od nakazu zapłaty.

25 komentarzy:

  1. "Nie wnoś sprzeciwu wówczas, gdy zgadzasz się z tym, że jesteś winien powodowi pieniądze, ale nie masz możliwości spłacenia tego długu."

    To raczej zła porada. Sprytnie wniesiony sprzeciw może nieraz dać 6-12 miesięcy opóźnienia w uprawomocnieniu się nakazu zapłaty (lub wydania wyroku).

    OdpowiedzUsuń
  2. Lechu, jeśli należność jest zasądzona z odsetkami, raczej niewiele to da. A moga dojść także koszty procesu dodatkowe- nie dość, ze własne, to i powoda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie sędzio, a dlaczego napisał Pan:"Nie wnoś sprzeciwu, ani nie pisz próśb do sądu o (...)zwolnienie od kosztów sądowych". A gdy pozwany złoży taki wniosek w terminie, na formularzu i będą podstawy do zwolnienia + słuszny zarzut w sprzeciwie np. zapłata długu + pokwitowanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy "sprzeciw od nakazu zapłaty powinieneś wnosić tylko wtedy, gdy nie zgadzasz się twierdzeniami powoda, że jesteś mu winien pieniądze (albo aż tyle pieniędzy)", o !

      Usuń
  4. @Lech: 6-12 miesięcy odsetek :) Każdy kij ma dwa końce

    OdpowiedzUsuń
  5. ... czy mi się wydaje, czy tu był komentarz autora i zniknął?

    A sam wpis bardzo dobry, czekam na kolejną część. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. 1. rozłożenia na raty można próbować-art. 320 kpc - i w tym zakresie trudno odmawiać przytaczania ,,amatorskiej" argumentacji jaka czesto jest stosowana, a ktora niekoniecznie musi nie mieć nic do rzeczy w tym akurat aspekcie
    2.nie można też generalnie odmawiać sensu w zaskarżeniu kosztow procesu przy oczywiscie zasadnym powództwie - zob. art. 102 kpc(to faktycznie ewenement), a SZCZEGÓLNIE ART 101 kpc. Co to tego ostatniego przepisu to podstawą czujności musi być sytuacja gdy powód w ogóle nie dołączył do pozwu przedsądowego wezwania do zapłaty. Wtedy może się zdarzyć, że to pozwanemu będzie ,,przysługiwać" zwrot kosztów procesu (jeśli takie poniesie, bo sam sprzeciw jest darmowy)pomimo przegrania sprawy.
    3. w nawiazaniu do pkt 2 trzeba jeszcze wspomnieć o sytuacji, gdy ktoś zapłacił całą należność przed otrzymaniem nakazu i czytając nakaz myśli że skoro zapłacił, to nie ma sensu nic robić z nakazem, bo sprawa zakończyła się poprzez zapłatę. Wtedy należy sprawdzić czy zapłata nastąpiła przed datą złożenia pozwu, co zdarza sie wcale nierzadko. Mniejsza z niewielkim niebezpieczeństwem że ktoś by chciał drugiej zapłaty za to samo(chociaż to tez jest wystarczający powód do darmowego zaskarżenia). Ważne, ze po wniesieniu sprzeciwu powodowi koszty te nie będą ,,przyznane", a jeżeli powstaną koszty po stronie pozwanego (tu koszty adwokata np) to zwrot kosztów procesu należeć się będzie, na jego wniosek, właśnie pozwanemu.
    4 nie do konca trafne jest zasugerowanie pozwanemu pochopnej rezygnacji ze sprzeciwu nawet w sytuacji, gdy pozwany zda sobie sprawę z tego, że zawarł umowę z której treści jednoznacznie wynika, że ma płacić właśnie tyle co w nakazie. Ale co wtedy, gdy pozwanemu tylko tak się wydaje gdyż np: była to umowa dotknięta sankcją nieważności bezwzglednej (58 kc - sprzeczność nie tylko z ustawą ale i z ZWS!) ma wady oświadczenia woli lub ze względów formalnych może tak naprawde wcale nie została skutecznie zawarta albo mimo wszystko żadanie powoda wyczerpało by hipotezę art.5 kc.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Ale co wtedy, gdy pozwanemu tylko tak się wydaje gdyż np: była to umowa dotknięta sankcją nieważności bezwzglednej (58 kc - sprzeczność nie tylko z ustawą ale i z ZWS!) ma wady oświadczenia woli lub ze względów formalnych może tak naprawde wcale nie została skutecznie zawarta albo mimo wszystko żadanie powoda wyczerpało by hipotezę art.5 kc."

    Ale jeśli pozwany tego nie wie, to w jaki sposób miałby podnieść takie zarzuty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nakaz zapłaty, a nie wezwanie......

      Usuń
  8. Doktryna jestem, ale ciężko mi się takie dywagacje czyta. Art. 5, 58 KC... ludzie, o czym Wy piszecie? Ile to spraw jest? Falk pisze o głęboko zakorzenionym społecznie oczekiwaniu, że pisze się "uprzejmą prośbę" do dobrego cara, urzędu, sekretarza PZPR, premiera, Prezydenta (wstawić odpowiednio) o załatwienie sprawy i przedstawia się tam swoją niedolę albo potem pełną żalu i ukrytych sugestii skargę do MS, SN, TK, RPO, NIK itd. I o niezrozumieniu podstawowych realiów gospodarczych.

    Zdanie
    "sprzeciw od nakazu zapłaty powinieneś wnosić tylko wtedy, gdy nie zgadzasz się twierdzeniami powoda, że jesteś mu winien pieniądze (albo aż tyle pieniędzy)."
    w pełni załatwia wszystkie 0,01% spraw, w których znajduje zastosowanie art. 5, 58 KC i inne kwiatki. To ma być poradnik, a nie komentarz do prawa zobowiązań.

    Plesser

    OdpowiedzUsuń
  9. 1. Sprzeciwy ograniczone do prośby o "rozłożenie na raty" to inna sprawa. I owszem sąd teoretycznie może rozłożyć zasądzone świadczenie na raty. Ale tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach. To, że kogoś nie stać na spłatę to jeszcze nie jest szczególnie uzasadniony przypadek. Poza tym czasami zastanawiam się, czy ludzie składający taki wniosek mają jakąś konkretna propozycje rat, czy może piszą wniosek "bo może się uda". Raczej chyba to drugie zwłaszcza, gdy wnioskowi o rozłożenie na raty zwykle towarzyszy opis sytuacji majątkowej, z której wynika, że ta osoba w żadnym wypadku nie ma możliwości płacenia rat w jakiejkolwiek rozsądnej wysokości. Bo propozycji rozłożenia 23.000 zł długu czynszowego na raty po 100 złotych miesięcznie nie można uznać za rozsądną.

    2. Po internecie krążą różnego rodzaju porady "ekspertów" które unoszą przedsądowe wezwanie do zapłaty do rangi jakiegoś procesowego fetysza. Jeżeli termin zapłaty wynika z umowy to żadne dalsze wezwanie nie jest konieczne. Wierzyciel może od razu iść do sądu. Dłużnik, który nie spłaca należności w terminie daje w ten sposób powód do wszczęcia postępowania.

    3. Zarzut niezgodności z art 5 kc to kolejny "cudowny" zarzut który lata sobie po internecie. I w efekcie trafia się co jakiś czas w sprzeciwach, zwykle z opłakanym skutkiem dla pozwanych. Bo niestety to, że ktoś jest biedny nie oznacza, że żądanie od niego zapłaty jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. A to, że pozwany zawarł rażąco niekorzystną dla siebie umowę nie oznacza, że jest ona sprzeczna z prawem.

    OdpowiedzUsuń
  10. No to trochę statystyki (mojej)
    Za stołem siedzę już przeszło 10 lat i przez ten czas między innymi (bo obecnie to działalność uboczna, w dużej mierze prowadzona pod moim okiem przez asystenta) wydaję nakazy zapłaty wszelkiej maści. Nazbierało się tego więc całkiem sporo. W swojej praktyce art. 320 kpc zastosowałem 1 (słownie jeden) raz, art. 5 kc O (słownie ani razu). Czy jestem bezdusznym i nieczułym na los pozwanych prawnikiem ? Nie sądzę, bo również ani razu nie spotkałem się z sytuacją, w której moje uzasadnienie w takich sprawach nie spotkałoby się z aprobatą drugiej instancji.

    /-/cywilista

    OdpowiedzUsuń
  11. @ Falken

    Co do wezwania do zapłaty przed procesem nie stawiałbym tak kategorycznie sprawy. Istnieje pogląd podzielany przez część sądów, że nie daje się powodu do wytoczenia powództwa, jeśli z okoliczności wynika, że świadczenie mogłoby zostać spełnione dobrowolnie. Wygrywałem już koszty w sprawach, w których druga strona szła do sądu bez wezwania, a ja w imieniu klienta uznawałem powództwo i żądałem kosztów.

    OdpowiedzUsuń
  12. 1.@ Jutrzyn - Jeśli chodzi o bezwzględną nieważność czynności prawnej, to niezależnie od zarzutów jest szansa że Sąd dostrzeże ją z urzędu. Co do reszty odpowiedź jest jedna - uzyskanie porady prawnej może się jednak opłacić
    2.@ cywilista (i trochę analogicznie @ Plesser) - proszę nie odbierać tej odpowiedzi personalnie, ale takie statystyki świadczą o przynależności do 90 % większości należącej do kategorii ,,rutyniarze''. Argument, że instancja odwoławcza się nie czepia takich orzeczeń, to argument nieadekwatny. Jak wszystko jest zrobione poprawnie (bez naruszenia obliga i w ramach analizy uznaniowych przesłanek jak są wnioski) i typowo, to czego mieliby się czepiać?
    3.@ Falkenstein AD2 - to interpretacja wiodąca, ale nie jedyna. A poza tym zdarzyć się może nakaz w upominawczym oparty na delikcie, a nie tylko na umowie. AD3 - przyznaję, że rzeczywiście zasadny zarzut oparty na 5 kc to przypadek niezwykle unikalny i może lepiej nim nie mącić(jest to jednak zarzut ,,subsydiarny' do 58 kc który jednak częciej powinien chwytać), ale dlaczego jego podniesienie ma mieć opłakakane skutki dla pozwanego?Aż ,,opłakane"?Sprzeciw nic nie kosztuje.Co prawda pozwany powinien mieć szansę skalkulować, że raczej zapłaci większe koszty jak przegra - ale wypadało by przedstawic bardziej konkretnie , o ile większe. No fakt, że sprawa nie chce zejść po wniesieniu sprzeciwu,ale to już inny punkt widzenia. Piszesz:to,,że pozwany zawarł rażąco niekorzystną dla siebie umowę nie oznacza, że jest ona sprzeczna z prawem" - no nie oznacza, chociaz może tak być. Ale jak nie ma sprzeczności z prawem uwzglednianej z automatu, to czy pozwany na pewno stoi już na przegranej pozycji? Oj są tysiące przypadków - głównie starszych ludzi - gdzie dało by radę skutecznie wykorzystać uprawnienie prawnokształtujące z art. 388 kc, nawet po otrzymaniu nakazu a przed wniesieniem sprzeciwu. Niektóre sprawy wyglądające na beznadziejne wcale nie są beznadziejne.

    OdpowiedzUsuń
  13. CD
    4. No i jeszcze o art. 58 kc. Jeśli jedna osoba trafia przez rok na cztery różne przypadki, w ktorych sąd puszcza nakaz w oparciu o karę umowną przewidzianą na wypadek rozwiązania umowy, a to rozwiązanie oparte było wyłącznie na niewykonaniu/nienalezytym wykonaniu zobowiązania PIENIĘŻNEGO przez pozwanego, to tak sie zastanawiam jak kształtują się statystyki tego rodzaju sytuacji w skali kraju...
    5. No i na koniec porada dla pozwanych nr jeden. Aż sam się dziwię że wczesniej nie wypunktowałem tego w pierwszej kolejności,ani że nie zrobił tego nikt inny. PRZEDAWNIENIE.Tak tak, nie wątpie, że to będzie opisane w częsci drugiej Misji Specjalnej. Ale moje zastrzeżenie budzi to ,ze autor bloga kategorycznie acz nietrafnie stwierdził;,,sprzeciw od nakazu zapłaty powinieneś wnosić tylko wtedy, gdy nie zgadzasz się twierdzeniami powoda, że jesteś mu winien pieniądze", co jest sugestią w złym kierunku. Przecież w przypadku upływu terminu przedawnienia pozwany jest winien pieniądze. A jak pozwany nic nie wie o instytucji przedawnienia, to już niewątpliwie uważa on, że jest winien. No i doradzić mu także w tej sytuacji niewnoszenie sprzeciwu? A terminy przedawnienia naprawdę są różne. Popularne jest m.in nieskarżenie nakazów za przejazdy bezbiletowe, a tam termin wynosi 1 rok(plus ew. miesiąc post. reklamacyjnego). A więc ogólnie sformułowana cytowana rada powinna brzmieć jakoś inaczej! A co do przedawnienia rada dla pozwanego - myśl zawsze o zarzucie przedawnienia. Sprawdż kiedy był termin zapłaty i kiedy wniesiono pozew i o jaki rodzaj zobowiazania chodzi. Nie chcesz iść po poradę to szukaj nawet w necie , może znajdziesz. A bądź szczególnie czujny jak powód nie jest tym z kim zawierałeś umowę i powułuje się na cesję.
    6.Jak tak wspomniałem już o opłatach dodatkowych za przejazdy bezbiletowe, to jeszcze jeden aspekt. Jeżeli jesteś pozwanym i pisałeś reklamację od wezwania ,,kanara" i nie rozpatrzyli ci jej w ciągu miesiąca, to z upływem tego miesiaca przyjmuje się że przewoznik uwzględnił ci tą reklamację, a tym samym jego roszczenie wygasło (prawidłowo powinno jednak wnosić się w niej o umorzenie opłaty dodatkowej). A i jeszcze jedno.... 90 % uchwał Rad Miasta regulujących transport zbiorowy zawiera przepisy sprzeczne z ustawą (np określanie opłaty dodatkowej kwotowo, żadanie opłaty manipulacyjnej za rozpatrzenie każdej reklamacji, niezgodne z ustawą terminy reklamacji). Gdyby Sądowi chciało się to wyłapać(miałby na to czas), to w ogóle niejeden nakaz by nie wyszedł.Kłania się badanie hierarchincznej zgodności norm i badanie zakresu ustawowego upoważnienia do wydania rozporządzenia/aktu prawa miejscowego. W końcu iura novit curia i da mihi coś tam coś tam.Teoria teorią, ale i tak nakaz w upominawczym wychodzi niemal zawsze jak z automatu, a gorzej że wyroki często też...
    7.Można tez zauważyć , że 2 tygodnie o jakich mowa w treści nakazu ma fundamentalne znaczenie co do terminu wniesienia sprzeciwu, ale nie ma ścisłego praktycznego znaczenia co do tego kiedy uregulować dług, jeżeli jest taki zamiar i są widoki na jego uregulowanie w kilkanaście dni po tych 2 tygodniach, zanim można spodziewać się wszczęcia egzekucji.
    8.Reasumując przepraszam, że ktoś, kto by to poczytał, to by pomyślał o tym, o czym wcześniej nie myślał, tj. o wniesieniu sprzeciwu.Czyli chyba wbrew intencji Misji Edukacyjnej. Ale tak jak w prawie karnym gdzie lepiej uniewinnić 100 winnych niż skazać jednego niewinnego, tak ja uważam, że lepiej jak 100 pozwanych puści darmowe sprzeciwy bez sensu (i z nieznacznym -chyba żeby później wszedł do sprawy fachowy-przyrostem kosztów które w ostateczności mogą być dopiero egzekwowane a nie ponoszone od razu) niż gdyby jeden pozwany tego nie zrobił choć racja byłaby po jego stronie.A najlepiej - przynajmniej przy kwotach roszczeń wiekszych niż drobne - nie oszczędzać na poradach prawnych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież to jest poradnik z cyklu "dla opornych", a tu uwagi, że nie ma 5, 58, przedawnienia, niedopuszczalności drogi sądowej, zapisu na sąd polubowny i kilkudziesięciu innych zarzutów, których prawdopodobieństwo wystąpienia liczy się w ułamkach promila.

      Mam wrażenie, że większość uwag krytycznych sprowadza się do tego, że autor nie napisał: "gdy dostaniesz nakaz - idź do prawnika".

      Usuń
  14. Terminu "rutyniarz" nie traktuję jako epitet, ale wręcz uznaję za komplement, bo to oznacza, że co do zasady (a tak w 99,9 % tak bywa, że art. 320 kpc i 5 kc nie mają zastosowania) strony na sali są przeze mnie traktowane w tożsamy sposób, co jest podstawą równości wobec prawa.
    Najistotniejsze jest jednak to, że rutynowo do żadnej sprawy nie podchodzę oraz to że tak niewiele spraw (na szczęście) daje się zakwalifikować do kategorii "szczególnie uzasadniony wypadek", a do takiej szuflady chciałby trafić niemal każdy pozwany o zapłatę.

    /-/cywilista

    OdpowiedzUsuń
  15. nie zgadzam się z poglądem, że wniesienie sprzeciwu nic nie kosztuje. większości czytelników jest wiadome, ale reszcie wskażę, że w nakazie obciąża się pozwanego 1/4 oplaty, a razie uprawomocnienia nakazu sąd zwraca powodowi 3/4 opłaty - po sprzeciwie i przegraniu sprawy przez pozwanego sąd zasądza od niego na rzecz powoda zwrot całości tej kwoty. to po pierwsze. po drugie bywa, że pozwów nie wnoszą profesjonalni pełnomocnicy - wstępują oni do sprawy dopiero po sprzeciwe.
    policzmy przykladowo: wartość przedmiotu sporu - 12.000 zł. opłata sądowa - jako koszty procesu przeciwnika zasądzone w nakazie - 150 zł, w wyroku - 600 zł. koszty zastępstwa procesowego - 2417 zł. KOSZT bezsensownego sprzeciwu (odwleczenia egzekucji komorniczej o 3 mies., chyba, że pozwany będzie brnął dalej we wniosek o uzasadnienie, zwolnienie od kosztów opłaty od apelacji itp. - to wtedy jeszcze + max 6 mies.)- 2867 zł. może zresztą ci ludzie mają rację - całego długu z szybko narastajacymi odsetkami komornik nigdy nie wyegzekwuje, więc pieniędzy tych realnie nie stracą, a przewlekając sprawę mają jeszcze kilka miesięcy względnego spokoju i niezajętej emerytury czy legalnej pracy na cały etat, którą stracą względnie zmienią na 1/4 + reszta na czarno po wszczęciu egzekucji.

    OdpowiedzUsuń
  16. 1@Anonimowy - sytuacja ze wstąpieniem pełnomocnika już po sprzeciwie, jednak nie jest zbyt częsta, choć trzeba brać ją pod uwagę(nie trzeba jeżeli już w nakazie jest mowa o kosztach zastępstwa procesowego). Natomiast bardziej typowym będzie przykład pozwu od razu wniesionego przez pełnomocnika o zapłatę 5000 zł. Koszty w nakazie wyniosą 625 zł, a koszty po wniesieniu sprzeciwu i przegraniu sprawy wyniosą 700 zł. Czyli będzie to strata zaledwie 75 zł, zaledwie wzrost kosztów o 12 %. A czym mniejsza kwota dochodzona pozwem , to jeszcze mniej...
    2. @Falkenstein - chyba rzeczywiście przegiałem z dodatkowymi punktami (i wyszedłem przed szereg z przedawnieniem), ale troszkę szkoda, bo jak by jakiś pozwany przeczytał to by może ,,uratował skórę", a może koledzy po fachu zastanowili by się nad orzeczeniami w pewnej kategorii spraw. Te roszczenia przewozowe i lokalne uchwały transportowe zazwyczaj sprzeczne z ustawą , to naprawdę niezłe kwiatki. Mam tylko jedno pytanie. Czy ta Misja Edukacyjna nie za bardzo jest nastawiona na rezultat korzystny dla interesu sądownictwa(wnosić jak najmniej sprzeciwow),co w niektórych przypadkach - przez nienajtrafniejsze sugestie i uogolnienia - może zaszkodzić pozwanym?

    OdpowiedzUsuń
  17. Trochę ze starej beczki:

    http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/536065,sedziowie_chca_oplat_za_uzasadnienia_wyrokow_eksperci_mowia_nie.html

    Sędziowie chcą opłat za uzasadnienia wyroków. Eksperci mówią nie

    Pomysł Falkena pączkuje

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak sobie czytam wasze komentarze i mam wrażenie, że poza (chyba) 2-ma dyskutantami mało kto zrozumiał wpis. Bo jak dla mnie to ma być skrócony przewodnik co robić. Siłą rzeczy pewne subtelności będą w nim pominięte. PO prostu.
    I co ważniejsze, przypuszczam, że w większości przypadku, te subtelności nie znajdą zastosowania, bo przypuszczam, że gros nakazów zapłaty to są proste rzeczy typu niezapłacona faktura za kablówkę, czy komórkę, albo niespłacona pożyczka między znajomymi.
    Gdyby Falken chciał wymienić wszystkie niuanse to pewnie musiałby zamieścić spory kawałek KPC. Z komentarzem.

    OdpowiedzUsuń
  19. "Na przemyślenie sprawy masz dwa tygodnie, liczone od dnia odebrania nakazu." Poradnik jest niezły, ale IMHO powinieneś napisać jak się liczy ten termin, bo ja już spotkałam się np. z pomysłem liczenia tylko dni roboczych.

    Co do innych pomysłów - na siedem lat orzekania raz zdarzyło mi się rozłożyć roszczenie na raty (a i to chodziło o spłatę pożyczki z funduszu socjalnego). Kilka razy stosowałam zws, ale w naprawdę zagmatwanych przypadkach.

    OdpowiedzUsuń
  20. nie wnoś sprzeciwu, nie skarż, nie żal się, generalnie nie zawracaj nam głowy swoimi problemami a najlepiej nie chodź w ogóle do sądu...
    do tego sprowadza się ten poradnik, pisany wyłącznie pod potrzeby i oczekiwania sędziów

    OdpowiedzUsuń
  21. @kjonca, więc uznaj komentarze za rozwinięcie tematu, poruszenie niuansów.

    @Anonimowy, generalnie gdy jesteś komuś winien pieniądze, to pierwsze, co powinieneś zrobić, to oddać mu pieniądze, a nie kombinować, jak tu się wymigać i tylko zawalać sąd niepotrzebną robotą mimo braku posiadania racji.

    OdpowiedzUsuń
  22. co w sytuacji gdy wnosze sprzecw i wiem ze słusznie nakaza został wydany a ja mówie jako pozwany nie zapłace bo zapłąciłem a wiec ze nie zapłaciłem, czy coś mi za to grozi?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.