sobota, 12 kwietnia 2014

Reklamacja


Spadające z wokand sprawy urosły w mediach do rangi koronnych dowodów na to, że Nowy Lepszy Operator sobie ewidentnie nie radzi. I nie dziwię się temu, bo taka odwołana z powodu braku zwrotki sprawa to coś co można wyraźnie pokazać, policzyć i nagłośnić. Rzeczywiste problemy nie tkwią jednak w tym, że rozprawa  spadła bo operator nie wyrobił się w trzy tygodnie z odesłaniem zwrotki od adwokata, ani w tym, że jego doręczyciel nie wiedział, że skoro po tej stronie ulicy są numery od 2 do 20 to numer 3/5 najprawdopodobniej jest po drugiej stronie. Rzeczywistą skalę problemu z doręczeniami widać tam, gdzie od ustalenia tego kiedy doręczono przesyłkę adresatowi zależy to, co dalej będzie w sprawie zrobione. Czyli na bezbiegu, w międzyinstancji i w prawomocnościach.

Generalnie chodzi o to, że jak pismo wniesione do sądu ma jakieś braki formalne (np nie ma podpisu, odpisu albo nie zapłacono opłaty), to wnoszącego należy wezwać żeby ten brak uzupełnił w ciągu siedmiu dni od otrzymania wezwania. Jak się zmieści w tym terminie to dobrze. Jak się nie zmieści to jego pozew podlega zwrotowi a zażalenie odrzuceniu bez dalszego rozpoznawania. Kiedyś, dawno temu, w czasach Złego Monopolisty było tak, że jak już doręczono komuś list to zwrotne poświadczenie odbioru wracało do sądu (o ile go gdzieś nie zgubili) w ciągu tygodnia, czyli mniej więcej w takim samym terminie, w jakim do sądu winno trafić pismo z usunięciem braków formalnych. Generalnie więc jak przyszło pismo zawierające brakujące informacje, a zwrotki z doręczenia wezwania do zrobienia tego jeszcze nie było, to wiadomo było, że za parę dni przyjdzie. Sprawy czekające "na brakach" leżakowały więc w szafie góra przez miesiąc (jak było podwójne awizo), po czym wiadomo było, czy braki usunięto w terminie czy nie, i co dalej z tą sprawą.

Dzisiaj Regulamin świadczenia usług przez PGP w kwestii terminów, w jakich winno nastąpić doręczenie mówi:

§ 19.1 (b) Operator deklaruje doręczanie przesyłek listowych rejestrowanych w terminie D + 3, gdzie D jest dniem nadania do godz.16ºº.
§ 19.4 Standard D + 3 jest zrealizowany jeżeli usługa pocztowa została wykonana w ciągu trzech dni roboczych po dniu nadania przesyłki. 

Wszystko wydaje się więc wyglądać dobrze. Zwrotka traktowana jest jak przesyłka rejestrowana, więc powinna dotrzeć do sądu w terminie 3, góra 4 dni roboczych od daty nadania, czyli od daty doręczenia właściwej przesyłki adresatowi, a zatem nie powinno być żadnej różnicy pomiędzy Złym Monopolistą a Nowym Lepszym. Skoro jednak jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle? Dlaczego trzeba było dostawić kolejną szafę na akta czekające na zwrotki, a pewien klient awanturuje się, że nadal nie rozpoznaliśmy wniosku o zabezpieczenie, bo czekamy na zwrotkę potwierdzającą, że braki formalne pozwu uzupełnił w terminie? Ano dlatego, że to D+3 jako termin doręczenia to w wielu przypadkach niestety całkowita fikcja. Nawet na terenie tego samego miasta, i przy doręczeniach do urzędów i instytucji, samo dostarczenie przesyłki trwa tydzień, a odesłanie zwrotki - nie mówiąc już o doręczeniu jej sądowi - kolejny tydzień.  Nawet zaprzestałem już dokumentowania takich przypadków, ograniczając się do uwieczniania tylko tych, gdzie okres "karencji" wynosił ponad dwa tygodnie. O zwracaniu przesyłek dwukrotnie awizowanych nawet nie chce mi się pisać. Regularnie bowiem dostaję przesyłki z adnotacją, z której wynika, że pomiędzy odnotowaną na niej datą drugiego awiza, a datą zwrotu jako nie podjętej upływa minimum dwa tygodnie. 

Niezależnie więc od tego co twierdzą zatrudnieni przez Nowego Lepszego klakierzy i pi-arowcy, w dziedzinie szybkości i sprawności doręczeń jest zdecydowanie gorzej niż było. Czas oczekiwania na zwrotki niezbędne do nadania biegu pozwom, zażaleniom, apelacjom wydłużył się wielokrotnie. Sprawy tygodniami nie mogą otrzymać biegu, bo nie ma zwrotki i nie ma jak sprawdzić kiedy przesyłkę doręczono, bo system śledzenia przesyłek w internecie nie podaje dat dokonania poszczególnych czynności. Tylko w moim sądzie setki, jeśli nie tysiące nakazów zapłaty, wyroków zaocznych i innych orzeczeń wydawanych na posiedzeniu niejawnym nie może zostać uznane za prawomocne, bo nadal nie wiemy, czy, i kiedy je doręczono stronom. Kilkadziesiąt spraw przekazanych z e-sądu czeka na zwrotkę od pełnomocnika powoda w szafie na togi w moim pokoju, bo nie zmieściły się w szafach w sekretariacie. Owszem za czasów Złego Monopolisty też takie rzeczy się zdarzały, ale na litość Hermesa, patrona listonoszy, nie na taką skalę. 

Czy reklamowaliśmy takie opóźnione doręczenia? Oczywiście, ale nieskutecznie, bo okazało się, że Nowy Lepszy w kwestii terminów doręczeń niczego nie obiecywał i do niczego się nie zobowiązał, więc nie można mu zarzucić, że przetrzymując przesyłki robi coś źle. Cytując z odpowiedzi na jedną z reklamacji:

Warunkiem powstania opóźnienia w doręczeniu przesyłki sądowej jest objęcie tej przesyłki gwarantowanym terminem doręczenia.

Przesyłka, której reklamacja dotyczy, nie jest objęta gwarantowanym terminem doręczenia, gdyż taka gwarancja terminu doręczenia nie wynika z umowy, która była podstawa jej nadania, tj. umowy nr 67-zp-u/2013 na świadczenie usług pocztowych w obrocie krajowym i zagranicznym w zakresie przyjmowania, przemieszczania i doręczania przesyłek pocztowych oraz zwrotu przesyłek niedoręczonych, zawartej w dniu 18 grudnia 2013 r. w Warszawie, pomiędzy Skarbem Państwa, a Polską Grupą Pocztową S.A.

Wskazać należy, że zarówno postanowienia umowy, jak i załączników do niej nie przewidują gwarantowanego terminu doręczenia przesyłki objętej reklamacją. Wskazane w §19 Regulaminu świadczenia usług przez Polską Grupę Pocztową S.A. terminy są terminami deklarowanymi, a nie gwarantowanymi w rozumieniu art 88 ust 4 pkt 4) Ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. Prawo Pocztowe [...]

Co z tego wynika? Ano dwie rzeczy. Po pierwsze to, że Nowy Lepszy może sobie doręczać przesyłkę tak długo, jak długo mu się podoba, bo nie obowiązują go żadne terminy, włącznie z tymi, które sam zadeklarował i obiecał się ich trzymać. Po drugie ewidentnie ktoś odpowiedzialny za przygotowanie umowy dał ciała na całej linii i powinien za to odpowiedzieć. Cóż więc na to Centrum Zakupów dla Sądownictwa (organ Ministerstwa Sprawiedliwości)? Ano pisze do sądów, żeby nie wnosić bezpodstawnych reklamacji, oraz że negocjuje z Nowym Lepszym, żeby ten zgodził się podpisać aneks do umowy i zgodzić się na zamianę terminów deklarowanych na gwarantowane. Czyli że prosi go, żeby zobowiązał się za te same pieniądze doręczać przesyłki  w trzy dni i płacić odszkodowania za przekroczenie terminu. Spocznij. Można się śmiać.

środa, 2 kwietnia 2014

Poczta polowa

Ciąg dalszy następuje. Nudne się to już robi, ale nie bardzo mam o czym pisać. Postanowiłem więc wziąć na warsztat kolejną ciekawostkę z praktyki Nowego Lepszego Doręczyciela, to znaczy adnotacje umieszczane na przesyłkach o awizowaniu i zwrocie niepodjętej przesyłki. Nie będę - przez grzeczność - drążył tematu, czy rzeczone drugie awizo w ogóle było. Powiedzmy że wierzę, że jednak doroznościciel poczty się pofatygował i faktycznie różową karteczkę do skrzynki włożył. Interesuje mnie bardziej to, co w międzyczasie robiono z przesyłką.

Przesyłki, których adresat nie odebrał w terminie wracają zaopatrzone w liczne pieczęcie, przybite w tym ładnym dużym pustym miejscu pod zwrotką. którą należało w tym celu najpierw odkleić a potem przymocować taśmą. Co pewnie tłumaczy ciekawy przypadek, gdy dwie przesyłki wróciły z przylepionymi "cudzymi" zwrotkami. I nie, sąd się nie pomylił, bo wysłano je w różnych dniach.Tłumaczy to też pewnie zjawisko polegające na cudownej przemianie zwrotek sądowych w zwrotki inpostowe, do której parę razy doszło. Ale popatrzmy co konkretnie tam nastemplowano:


Oj, nie wygląda to dobrze. Zgodnie z odnośnym rozporządzeniem, do którego każdy doręczyciel poczty sądowej musi się stosować, nawet jeżeli się do tego nie zobowiązał wyraźnie w umowie:

Przesyłkę niepodjętą placówka pocztowa operatora opatruje na stronie adresowej adnotacją "nie podjęto w terminie" oraz odciskiem datownika i wraz z formularzem potwierdzenia odbioru odsyła sądowi wysyłającemu niezwłocznie po upływie ostatniego dnia do odbioru przesyłki.

 (§10 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 12 października 2010 r. „w sprawie szczegółowego trybu i sposobu doręczania pism sądowych w postępowaniu cywilnym”)
A więc adnotacja o zwrocie do nadawcy powinna znaleźć się z przodu, a nie z tyłu przesyłki. A że się nie mieści? Znaczy trzeba zrobić mniejszą pieczątkę. Poczta Polska jakoś się mieściła, a listy dostawali takie same. A to dopiero początek. Popatrzmy na same datowniki, które mają potwierdzać fakt dokonania poszczególnych czynności w doręczeniu. Są trzy, po jednym dla każdej daty, i każdy ma inny numer seryjny, bo Nowy Lepszy swoje pieczątki numeruje, jak jakaś ściśle tajna poczta polowa. Datownik potwierdzający przyjęcie awizowanej przesyłki ma numer 03 087 051, datownik drugiego awiza numer 03 087 073, a datownik potwierdzający dokonanie zwrotu 03 087 061. Muszę przyznać, że trochę mnie dziwi to, że ta sama placówka pocztowa Nowego Lepszego operuje trzema różnymi datownikami. Zwłaszcza, że rzeczoną placówką miałby być kiosk, sklep mięsny, tudzież lombard. I nie żeby to był jakiś jednostkowy przypadek, bo jak spojrzymy tutaj:
 
to mamy tu dokładnie to samo, czyli adnotację na odwrocie (sama zwrotka zresztą zaginęła w akcji). i trzy różne datowniki o numerach 03 087 060, 03 087 066 i 05 073 007. Na kolejnej przesyłce:


też trzy różne datowniki. Data pierwszego awizo podbita pieczątką 03 087 062, drugiego pieczątką 03 087 059 a zwrot pieczątką 03 087 069. I to samo znajdziemy na większości zwracanych przesyłek. Różne kombinacje, ale bardzo rzadko trzy takie same pieczątki. No i właśnie - po co byłyby trzy pieczątki w jednym kiosku? Mało to prawdopodobne. Już bardziej sensowne wydaje się, że rzeczone stemple bite są seryjnie w jakiejś "centrali" a dopiero po obiciu listy kierowane są do punktów odbioru... tyle tylko, że takie postępowanie byłoby chyba nie do końca zgodne z cytowanym już wyżej rozporządzeniem, które stanowi:

Placówka pocztowa operatora lub urząd gminy potwierdza przyjęcie od doręczającego awizowanej przesyłki przez umieszczenie na przesyłce odcisku datownika i podpisu przyjmującego pracownika. 

Awizowaną przesyłkę przechowuje się w placówce pocztowej operatora lub urzędzie gminy przez siedem kolejnych dni, licząc od dnia następnego po dniu pozostawienia zawiadomienia, o którym mowa w § 6.

(§7 ust 2 i 3 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 12 października 2010 r. „w sprawie szczegółowego trybu i sposobu doręczania pism sądowych w postępowaniu cywilnym”)

Oczywiście można stwierdzić, że rzeczony przepis nie mówi, że listy mają być przechowywane w tej samej placówce, w której się je stempluje, ale jeżeli ów stempel ma potwierdzać datę dokonania czynności (no bo temu przecież on służy) to wypadałoby, aby tak było. W końcu dla oceny skuteczności doręczenia nie liczy się to, kiedy przesyłkę ostemplowano w "centrali" ale kiedy fizycznie złożono ją w placówce oddawczej. Bo to tam list ma oczekiwać przez siedem dni od dnia awizowania. Poza tym jakoś nie bardzo wierzę w to, że list z kiosku wraca regularnie do "centrali" aby tam go zaopatrzono w kolejny stempel, na przykład ten o powtórnym awizie. Ciekawy też jestem czy dość istotne rozbieżności pomiędzy datą doręczenia przesyłki a datą na  datowniku zwrotnym nie świadczą przypadkiem o tym że są one stemplowane nie w "placówkach oddawczych" lecz w jakieś "centrali". I chyba zaczynam rozumieć dlaczego na stemplach nowego lepszego są tylko numery poczty polowej...
 
(cdn... jeszcze raz, może dwa, każdy dzień przynosi coś nowego...)