Pages

wtorek, 16 kwietnia 2013

Z Gazety Sądowej Warszawskiej...

 
Z Gazety Sądowej Warszawskiej nr 1/1873

Sprawa trzech małoletnich, obwinionych o rabunek.

Przed kilku dniami w tutejszym Sądzie Kryminalnym byli sądzeni trzej więźniowie, nader młodzi, 16, 14 i 11 lat mający, terminatorzy szewccy, obciążeni zarzutem rabunku, dokonanego na ulicy, w nocy, na osobie kobiety. Przestępstwo to zagrożone jest w kodeksie karą główną pozbawienia wszelkich praw i zesłania na osiedlenie w Syberii. Sprawa ważna, — zarówno z powodu nieletności obwinionych jak i wielkości przestępstwa im przypisywanego.

Przed kilku miesiącami, po godzinie 10 wieczorem, na ulicy Leszno, blizko okopów miasta, policya posłyszała krzyk nagły i przeraźliwy, natychmiast też dała sobie sygnały piszczałkami i nadbiegła. Kobieta stara i pijana poczęła się użalać, iż uciekający od niéj w tejże chwili trzej chłopcy, zaczepili ją, szarpali, podarli odzienie, a wysypawszy na ziemię pieniądze, jakie miała w fartuchu i na piersiach, zabrali, co zdołali. Puszczono się w pogoń za chłopcami i zaraz ich dognano. W cyrkule, przy rewizyi, znaleziono przy nich 72 kop.

W śledztwie policyjném poszkodowana przywiodła, iż, powracając do domu, niosła w fartuchu drobne z rubla, a na piersiach miała 8 rs. papierkami, z czém wstępowała do szynku. Kiedy wychodziła i kroczyła ku okopom, nagle chłopcy ją opadli, szarpali, najstarszy przytrzymywał za ręce, inni darli ubranie, a gdy pieniądze wysypywały się na ziemię, zbierali, podczas czego ów najstarszy ją przytrzymujący groźnie Zakazywał oporu. W aresztowanych uznała sprawców.

Obwinieni przywiedli chwiejnie i sprzecznie z sobą, iż wracali to od kolegi, to z szynku, gdzie muzyce się przysłuchiwali i tłumaczyli się, że poszkodowaną napadł ktoś inny, którego dostrzegli uciekającego, oni zaś widząc ją rozsypującą pieniądze, bez żadnego zgoła gwałtu, zbierali je i uciekali.

W śledztwie sądowem powołano poszkodowaną do przysięgi na rzeczywistość opowiadanego przez nią sposobu gwałtownego zaboru pieniędzy, oraz ilość szkody, by ustanowić istotę czynu przestępnego. Przed przysięgą upomniana, o szczerą prawdę zeznania, przytoczyła, iż, jak sobie przypomina, chłopcy z lekka ją tylko potrącali i szarpali, bynajmniej nie przytrzymując za ręce, chociaż naderwali jéj fartuch, gdy zaś się schylała po wypadające pieniądze, wołali jedynie na nią, by ich nie zbierała. Obwinieni i strażnik powtórzyli poprzednie zeznania.

Zapytani przez Prezydującego Sądu podsądni pomimo zarzutów z okoliczności śledztwa obstawali przy swojem poprzedniem zeznaniu. Dodany z urzędu Obrońca, przytoczył, iż skarga poszkodowanej, podczas czynu pijanej, nie zasługuje na wiarę, że tłumaczenie się podsądnych jest prawdziwe, wreszcie, że czyn ich jest kradzieżą, bez okoliczności obciążających, a sprawcy ponieść mogą karę z Ustawy Gminnej, areszt do dni siedmiu, który już nawet odsiedzieli w Domu Badań, a nie karę więzienia z Kodeksu K.G.i P.

Prokurator królewski objawił głos następujący: W Warszawie, od pewnego czasu pojawiać się zaczęły kradzieże kieszonkowe, coraz rozmyślniejsze, coraz zuchwalsze, bo nawet wykryto uorganizowane bandy złodziei, zazwyczaj złożone z nieletnich, przeważnie starozakonnych, czyniące sobie z kradzieży niegodziwe rzemiosło. Podsądni nie są zapewne owemi złodziejami z rzemiosła, niewątpliwie atoli kradli rozmyślnie, pomimo trudności, jakie napotykali. Dowodzi tego oczywiście, zauważenie poszkodowanej w szynku z pieniędzmi i zmowne wyjście za nią, starą, pijaną, w nocy, w odludniejszą część ulicy. Nie podobna uważać ich za kradnących wypadkowo, sposobem prostym, bez namysłu, co przewiduje Ustawa Gminna. Ustawa ta nie zna żadnych okoliczności obciążających, jakie tu zachodzą, a nawet orzeka wyraźnie, iż kradzież w zmowie trzech osób dokonana należy do K.K.G.i P. Podsądni są winni kradzieży, z okolicznościami obciążającemi, karygodnej w myśl art. 1160 i 1167 K.K.G.i P. Wobec niepokojących ciągle miasto coraz ważniejszych kradzieży i wzrastającej niemoralności nieletnich, nie można być pobłażliwemi w stosowaniu prawa, nie należy jednak być zbyt surowemi, bacząc na nieletność, wyznanie winy i dobre dotąd prowadzenie się podsądnych.

Odwołując się do zadania swego urzędu, Prokurator Królewski wnosił aby Sąd podsądnych, za kradzież z okolicznościami obciążającemi, z art. 1160, 1167, 145 i 141 K. K. G. i P., dwóch starszych nad lat 14 na zamknięcie w domu roboczym po miesięcy trzy, a trzeciego młodszego, od lat 14. na zamknięcie w domu poprawy przez miesięcy dwa z poczytaniem wszakże tych kar za wycierpiane w Domu Badań, wszystkich bez utraty praw i jedynie dwóch starszych z 2-letnim dozorem policyjnym, atoli wszystkich z solidarnym obowiązkiem zwrotu szkody-skazał.

Sąd Kryminalny, podzielając w zupełności poglądy i wniosek Prokuratora Królewskiego, wydał wyrok z nimi zgodny i natychmiast uwolnił podsądnych z więzienia.
 
(K.K.G. i P -  Kodeks Kar Głównych i Poprawczych - rosyjski kodeks karny obowiązujący na terenie Królestwa Polskiego od 1847 r.  )
- - -
 
Po przeczytaniu tego tekstu nasuwają się dwa wnioski. 
 
Po pierwsze że przez ostatnie 150 lat nic się nie zmieniło. Przestępczość nieletnich ma się dobrze, nielaty wracające z dyskoteki nadal okradają pijanych, i to pomimo tego, że zamiast surowego karania próbuje się na nich dzisiaj oddziaływać wychowawczo. I nadal słychać lamenty nad wzrastającą niemoralnością nieletnich i towarzyszące im poszukiwania sposobów przeciwdziałania temu...

Po drugie nie da się ukryć, że dzisiaj nie ma gdzie przeczytać takich artykułów. W gazetach nie uświadczysz relacji tego rodzaju, a jeżeli już pojawia się w nich sprawozdanie z postępowania sądowego to wypełniają je głównie opinie autora odnośnie tego jaki to zły wyrok został wydany, tudzież wypowiedzi dyżurnych "ekspertów" oburzonych karygodnie łagodnym/surowym wyrokiem. I skąd biedny obywatel ma wiedzieć, że to, że jakiś celebryta za jazdę po pijanemu dostał wyrok w zawieszeniu to nie jest żaden skandal i dowód korupcji, bo "zawiasy" za pierwszym razem dostaje każdy? Ano z nikąd, bo nie ma kto mu o tym powiedzieć. Czyja to wina? Chyba wszystkich po trochu. I dziennikarzy goniących za sensacją, a nie za informacją, i sądów zamkniętych w warownym zamku i traktujących dziennikarzy jak barbarzyńskich najeźdźców i kolejnych ministrów sprawiedliwości zaniedbującego obowiązek informowania społeczeństwa o działalności sądów. I wszyscy powinni się wziąć do roboty, by to naprawić.