Pages

wtorek, 8 lutego 2011

Pytania...

Sądząc po ostatnich publikacjach prasowych po długotrwałej przerwie odgrzebano znowu stary projekt nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego. No i słusznie, bo obecny Kodeks jest miejscami nielogiczny i zawiera bzdurne a nawet szkodliwe uregulowania. Problem w tym, że niektóre praktyczne problemy sądownictwa leżą chyba poza zakresem pojmowania teoretyków tworzących nowe rozwiązania prawne. Bo niestety pod skądinąd szlachetnymi hasłami urzeczywistniania prawa do sądu, jawności postępowania, lojalności, równości stron, prawa do aktywnego udziału w sprawie, ochrony interesów słabszych stron itp tworzą oni utopijne konstrukcje, które nijak nie przystają do rzeczywistości... Na przykład do niektórych z nich nie dociera chyba to, że "uzupełnienie braków formalnych w terminie 7 dni" w praktyce trwa miesiąc albo i dwa miesiące. No ale cóż... być może to ja nie rozumiem istoty głębi koncepcji sądu lojalnego  i otwartego (czy jak tam oni to w tym tygodniu nazywają). Dlatego chciałbym w tym miejscu zadać  panom prawotwórcom parę pytań o kilka rozwiązań proceduralnych cel istnienia których nie do końca wydaje mi się jasny.

  • Dlaczego nałożono na sędziów obowiązek wydawania decyzji w sprawach, w których uwzględnienie wniosku zależne jest tylko od spełnienia wymagań formalnych? Czy to koniecznie sędzia musi sprawdzać, czy załączono wszystkie pełnomocnictwa i podpisano we właściwych miejscach?   
  • Czy koniecznie sąd musi decydować o tym, że strona jest na tyle biedna, że nie stać jej na opłacenie kosztów procesu albo adwokata? Czy to koniecznie sąd musi zatrudniać pełnomocników z urzędu i wypłacać im wynagrodzenie? Czy sądy są instytucją systemu pomocy społecznej?
  • W czym „uproszczone” jest postępowanie uproszczone? Postępowanie, w którym wyłączono możliwość stosowania niektórych „uzupełniających” instytucji (jak na przykład interwencja uboczna), to postępowanie okrojone, a nie uproszczone. Czy nie warto by zamiast tego uprościć i odformalizować samej procedury postępowania przed sądem? Na przykład nakładając na strony obowiązek powiadomienia we własnym zakresie świadków i zapewnienia ich stawiennictwa na rozprawie?
  • Dlaczego sąd ma wyręczać strony w gromadzeniu dowodów? Dlaczego to sąd ma wysyłać wezwania świadkom, poszukiwać biegłych, negocjować z nimi sporządzenie opinii i wypłacać wynagrodzenie? Dlaczego to sąd ma zwracać się do szpitali o przesłanie dokumentacji? Czy nie powinni przypadkiem robić tego ci, którym zależy na przeprowadzeniu dowodu?
  • Dlaczego dopuszcza się możliwość doręczania odpisu pozwu czy nakazu zapłaty poprzez podwójne jego awizowanie? Czy przypadkiem tego rodzaju przesyłki, będące w zasadzie zawiadomieniem pozwanego iż toczy się przeciwko niemu jakieś postępowanie, nie powinny być faktycznie doręczane, to znaczy fizycznie do rąk adresata? Czy przypadkiem obowiązek doręczenia odpisu pozwu nie powinien spoczywać na powodzie? W końcu to on, a nie sąd jest zainteresowany tym, by pozwany ów pozew odebrał.
  • Czemu służy postępowanie o wyjawienie majątku? Czy naprawdę jego pomysłodawcy uważają, że ktoś, kto ukrył majątek przed wierzycielami i komornikiem ujawni go przed sądem? Tylko dlatego, że zagrozi mu się odpowiedzialnością za fałszywe zeznanie i każe przysiąc, że mówi prawdę?
  • Dlaczego w pismach procesowych można bezkarnie ubliżać sądowi, stronom i całemu światu? Dlaczego sąd ma obowiązek doręczania stronom postępowań pism zawierających obelgi i pomówienia pod ich adresem? Czy takich pism nie powinno się po prostu wyrzucić do kosza, i to niezależnie od tego jaką treść zawierają?
  • Dlaczego sprawy o zapłatę kwoty ponad 75.000 zł uznaje się „automatycznie” za dostatecznie skomplikowane, by rozpoznawał je sąd okręgowy, a jednocześnie powierza się sądom rejonowym dokonywanie podziału majątku i działu spadku często wielomilionowej wartości? Czy faktycznie stopień skomplikowania sprawy rośnie wraz z ilością zer na umowie?
  • Czy nie wystarczy raz udzielić stronie pouczenia, jak powinno wyglądać pismo procesowe? Czy koniecznie takiego pouczenia należy udzielać za każdym razem, gdy strona popełni ten sam błąd? Czy naprawdę nie można oczekiwać od strony, by uczyła się na swych błędach? Czy naprawdę nie można wymagać od stron by przeczytały przesyłane jej pouczenia i zastosowały się do nich?
  • Dlaczego egzekwowanie zasądzonych grzywien i innych należności Skarbu Państwa spoczywa na barkach sądów i sędziów? Dlaczego dziesiątki sędziów i pracowników sądu w kraju marnuje codziennie czas na użeranie się z dłużnikami i komornikami? Czy dochodzeniem należności Skarbu Państwa nie powinny przypadkiem zajmować się urzędy skarbowe?
    Nie oczekuję odpowiedzi... nawet się jej nie spodziewam... nie liczę też na to, że w jakimś rozsądnym czasie wprowadzone zostaną zmiany rozwiązujące sygnalizowane tu problemy. Bo niestety skutkiem ich wprowadzenia byłoby przede wszystkim ułatwienie pracy sędziom pierwszoinstancyjnym. A to, – przynajmniej zdaniem  ekspertów opiniujących przedstawiony niedawno przez sędziów projekt nowelizacji procedury karnej – stanowi najwidoczniej wystarczający powód, by uznać ich wprowadzenie za niecelowe.